Racuchy.

-Skarbie, zrobisz mi racuchy?
Nie mogłam odmówić.
Zrobiłam i pojechały z nad morza.
Daleko w Polskę, razem z Nim.
Lubię dawać takie kuchenne prezenty.
Tyle radości jest w trakcie ich robienia.


Racuchy drożdżowe
0,5 kg mąki
50 g drożdży
2 łyżki cukru
1,5 szklanki mleka
jajko
szczypta soli
cukier puder 

Mąkę przesiać do miski, dodać szczyptę soli i zrobić dołek.
Wkruszyć drożdże do dołku, zasypać cukrem i zalać połową szklanki letniego mleka.
Przykryć miskę ściereczką i odstawić w ciepłe miejsce na 15min.
Po tym czasie, dodać resztę ciepłego mleka, wbić jajko i wymieszać dokładnie.
Miskę ponownie przykryj ściereczką i odstaw na godzinę w ciepłe miejsce.
Przed smażeniem racuszków przygotuj sobie szklankę z gorącą wodą.
Ciasto nabierać łyżką zamoczoną w tej gorącej wodzie (nie będzie się kleić do łyżki) i smażyć na patelni z obu stron, aż do zezłocenia.
Ciepłe podawać z cukrem pudrem.
A chłodne, obficie posypane cukrem pudrem zapakuj mężczyźnie na drogę.

19 komentarzy:

  1. Uwielbiam, z takimi racuchami każda podróż nie straszna :D

    OdpowiedzUsuń
  2. No nie! U Ciebie też racuchy? To naprawdę jakaś telepatia. Tylko u mnie bez drożdży i z owocami. Ale te drożdżowe również uwielbiam i zawsze zjadam zbyt duże ilości ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Pyszna przekąska na drogę:-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Znając siebie, gdybym miała takie racuchy zapakowane na drogę, to czy podróż byłaby krótka czy długa, nie ujrzałyby mety tej podróży, bo nie byłoby ich już. Nie powinnam, ale nie niestety tak byłoby.

    OdpowiedzUsuń
  5. wszelkie placuszki na słodko ubóstwiam

    OdpowiedzUsuń
  6. natchnęłaś mnie tymi racuchami:) muszę wyszperać bieszczadzki przepis, bez drożdży, mieszany z dwóch ubitych na piankę części - białkowej i żółtkowej... Twoje też wyglądają przezacnie:D

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo lubię racuchy! i bardzo dawno ich nie robiłam, ostatnio we wrześniu, z rabarbarem:P

    buziak

    OdpowiedzUsuń
  8. O, moje ukochane racuchy! Strasznie lubię te drożdżowe placuszki :)

    OdpowiedzUsuń
  9. uwielbiam racuchy...szczegolnie z jablkami:)
    ta kolorowa posypka wyglada bajecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  10. I ta kolorowa posypka :) na pewno się obdarowany uśmiechnął :)

    OdpowiedzUsuń
  11. A one są smażone bez oleju? Bo o nim nie wspominasz :) Ja zawsze smażę na dość głębokim oleju (najlepszy do smażenia jest rzepakowy - nie zmienia smaku potrawy :)

    OdpowiedzUsuń
  12. wyglądają bardzo smakowicie, sama chętnie bym je zjadła prosto z monitora ;P

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja smażyłam dosłownie na kropelce oleju, przynajmniej nie wyszły takie tłuste:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Też chciałabym otrzymywać takie prezenty na drogę. :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Oj,tak...dawanie takich prezentów jest słodkie dla obu stron...uwielbiam:)

    OdpowiedzUsuń
  16. wspominam z aż dziką radością racuchy mojej babci, tyle że bardziej tłuste bo smażone (wg starej szkoły gotowania) w głębokim tłuszczu. ale Twoje to nowoczesna wersja mniej kaloryczna tego cudownego dania!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że jesteś :) Jeśli zostawiasz komentarz, jako anonim zostaw swoje imię :) Jeśli wypróbowałeś przepis wyślij zdjęcie na klaudia.sroczynska@gmail.com lub wstaw na fanpage :)

Copyright © 2016 Dusiowa kuchnia - blog kulinarny , Blogger