Nowy Rok i panna cota.

Żyjecie? :)))
Widok fajerwerków.
Z Góry Gradowej.
Cały Gdańsk przede mną.
Jeden wielki błysk.
Nie jeden łyk szampana.
Całus równo o 24.
Co za noc :)


Panna cotta
szklanka kremówki
szklanka mleka
4 łyżeczki żelatyny
szklanka cukru
 łyżeczka cukru z wanilią
powidła śliwkowe

Kremówkę zagotować z mlekiem, cukier i cukrem z wanilią.
Dodać rozpuszczoną w odrobinie gorącej wody żelatynę.
Krótko zagotować.
Rozlać do foremek.
Wstawić do lodówki na min.6 godz. (ja zostawiłam na noc).
Wyjąć pannę cotę z foremek i podawać z powidłami.

23 komentarze:

  1. Tez oglądałam gdańskie fajerwerki , ale nieco bliżej,bo przy locie. Cudowny widok, masz rację! :).
    I całus o 24 też był :)
    Panna cotta pysznie wygląda.
    :)

    OdpowiedzUsuń
  2. uwielbiam!! a wręcz kocham ten deserek :D pyszne!

    OdpowiedzUsuń
  3. Pysznie sie prezentuje:-)

    OdpowiedzUsuń
  4. U mnie też była na Sylwestra, idealnie się sprawdziła:) Pyszna Ci wyszła!:) Mniam mniam:)

    Wszystkiego co najlepsze w Nowym Roku!:*

    OdpowiedzUsuń
  5. U mnie też był całus o północy :) i błysk, ale w Puławach :)
    Panna cotta idealnie nadaje się na tak wyjątkowy dzień :)

    OdpowiedzUsuń
  6. oj, z Góry Gradowej musiało wyglądać to obłędnie...
    a, uwielbiam pc :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Zazdroszczę tak pięknego Sylwestra. Ja nie wiem co to u mnie miało być...
    Jaka ładniutka ta panna cota :) Jakoś zawsze mi się wydawało, że to trudne do zrobienia, a tu proszę. Trzeba będzie wypróbować.

    OdpowiedzUsuń
  8. u mnie też gdzieś w kolejce czeka panna cotta, i chyba chcę ją powtórzyć jak patrzę na swoją:)

    sylwester cudowny, wybawiłam się jak nigdy dotąd!

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam panna cottę :)
    Sama rozkosz, a wydaje się być taka lekka i nietucząca :)

    OdpowiedzUsuń
  10. nigdy nie jadłam, ale wygląda apetycznie :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jeszcze nigdy jej nie jadłam, ale mam na nią ogromną ochotę:)

    OdpowiedzUsuń
  12. też nam wczoraj przez myśl przemknęła góra gradowa. ale opcja domowa jednak wygrała - i chyba dobrze:-)
    ten deser jest bardzo kuszący i bardzo kremowy i nigdy jeszcze go nie spróbowałam - chyba mam czego żałowac.

    ściskam Cię mocno Duś.

    OdpowiedzUsuń
  13. Żyję, ale ciężko było :) Witam Cię w 2012 kochana :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Robiłam, aczkolwiek dla mnie zbyt śmietankowa, zbyt słodka. Nawet z dodatkiem sosu malinowego. Po łyżeczce wymiękam ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. żyję, żyję xd
    jakoś. ach, fajerwerki. jakoś w tym razem nie czułąm prawdziwej atmosfery. może to przez brak śniegu? nie wiem.
    pyszny deser na początek ;]
    szczęścia w Nowym Roku!

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie przepadam za deserami o takiej konsystencji i nigdy ich nie robię, ale naprawdę wygląda wyśmienicie :)

    OdpowiedzUsuń
  17. jeden z moich ulubionych deserów :)

    OdpowiedzUsuń
  18. jeden z moich ulubionych deserów :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Piękna panna cotta, aż się oblizuje!:)

    OdpowiedzUsuń
  20. ale smakowicie wygląda! kilka razy się za ten deser zabierałam i zawsze coś stało mi na drodze;/

    OdpowiedzUsuń
  21. Ojej, ale to pysznie wygląda! Koniecznie muszę sobie taki zrobić... mniamiiii :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Dziadkowi smakowała? ;)
    wygląda pysznie!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że jesteś :) Jeśli zostawiasz komentarz, jako anonim zostaw swoje imię :) Jeśli wypróbowałeś przepis podziel się zdjęciem na email lub fanpage :)

Copyright © 2016 Dusiowa kuchnia - blog kulinarny , Blogger