Czerwony Piec

Ulubione miejsca lokalsów (klik) to zdecydowanie Czerwony Piec, większość z Was polecała mi odwiedzić ten lokal i miała rację. 


ul. Starowiejska 40 C
Gdynia


Czerwony Piec to dwupoziomowy lokal, które serwuje włoskie specjały w niezwykle przystępnych cenach. Wydaje się niemożliwe? A jednak, Czerwony Piec serwuje doskonałą pizzę w opalanym drewnem czerwonym piecu, stąd nazwa. Pizzeria znajduje się na ulicy Starowiejskiej, którą codziennie przechadza się wielu mieszkańców Trójmiasta, ale także turystów. 



Lokal urządzono bardzo gustownie, w klimacie industrialnym i dobrze go zagospodarowano. Po wejściu naszym oczom ukazuje się wielki, czerwony piec usłany małymi kafelkami. To właśnie piec wyróżnia to miejsce, dzięki niemu pizza piecze się w temp. 400 st.C. przez co zawdzięcza wyjątkową chrupkość. To miejsce jest niebanalne, bo główna lada trzyma się na białych pustakach, jedna ze ścian została surowa, inne ściany są z bielonych cegieł, a stoliki drewniane. Uwielbiam pomysłowe wykorzystanie drewnianych palet, które tutaj pełnią rolę regałów na książki, zioła i kwiaty. Na piętrze znajdziemy stare fotele, dzięki czemu możemy poczuć się niezwykle domowo. To wnętrze jest dopracowane i przemyślane przez właścicieli. 









Karta menu również jest porządnie opracowana - dostajemy krótką listę dań podzieloną na przystawki, pizze (do wyboru mamy 8 propozycji), deser (każdego dnia inny)  i napoje. Dodatkowy każdy dzień przynosi pizzę dnia. Na tablicy wiszącej na ścianie wypisane są panini dostępne w godz. 11-15. W lokalu napijecie się włoskich win i kawy z włoskiej firmy Universal Caffe. 


Na kulinarną włoską podróż wybrałam się razem z Moniką z bloga Kuchenne Zabawy. Spośród siedmiu przystawek decydujemy się na klasykę, czyli focaccię (8zł) oraz testujemy coś dla wegetarian, czyli hummus (10zł). Możecie wybrać na przystawkę także tartę, sałatkę lub crostini. 


Focaccia serwowana jest z oliwkami, czosnkiem i rozmarynem w towarzystwie oliwy. Chrupiąca z zewnątrz, w środku mięciutka - idealna przegryzka. Oby dwie pozycje zostały zaserwowane na drewnianych deskach - uwielbiam. 



Hummus był idealnie kremowy i gęsty, z wyczuwalną nutą sezamu, lekko pikantny. Pasta podawana jest z chrupiącym, bardzo świeżym pieczywem i dodatkową oliwą. Przekąska prezentowała się bardzo estetycznie.




Spośród rodzajów pizzy decydujemy się na pozycję dnia, którą w piątek była pizza o nazwie Pera (18zł), powstała z połączenia mozzarelli, gorgonzoli, gruszki i prażonych orzechów laskowych. Ta pozycja niebawem dołączy do stałego menu, koniecznie spróbujcie. Druga pizzą, która się zajadałyśmy, wybierałyśmy z klasycznych pozycji. Parma (19 zł) to połączenie sosu pomidorowego, szynki parmeńskiej, rukoli i sera grana padano.


Oby dwie pizze były doskonałe, pierwsza (ta z gruszką) o nietypowej kompozycji, nieco francuskiej była wspaniałym urozmaiceniem tuż obok włoskiej klasyki z szynka parmeńską. Ciasto jest cienkie, niebywale chrupiące i bardzo smaczne - powiedziałabym, że doskonałe. Składniki są wysokiej jakości - szynka jest typowo włoska, sery smaczne, rukola świeża - w zbilansowanej ilości na pizzy, ale nie ma mowy tutaj o oszukiwaniu klienta i za małej ilości składników. Sos pomidorowy jest domowy, odpowiednio gęsty i mocny w smaku. 
Spójrzcie na zdjęcia, czyż nie są apetyczne?






W Czerwonym Piecu pizzę polewa się oliwą wysokiej jakości, w wersjach smakowych - tak bardzo lubię, kiedy można wybrać sobie smak oliwy. Była z chilii i z czosnkiem, ale nie znalazłyśmy z rozmarynem, ale może była piętro niżej? Jeżeli ktoś koniecznie nie chce jeść rękoma pizzy to może użyć drewnianych sztućców. 



Do picia wybrałyśmy domową lemoniadę (14 zł za 1 l, do wyboru są opcje o mniejszej objętości) bez przesadnej słodkości, z wyraźną nutą cytryny i mięty, a potem pyszne, esencjonalne z dużą i sztywną pianką capuccino (za jedyne 6 zł). 



Czerwony Piec to miejsce z idealną pizzą wysokiej jakości, wypiekaną w czerwonym piecu opalanym drewnem, przystawki są pyszne, a kawa i wino włoskie. Zjeść można na każdą kieszeń, tutaj wysoka jakość dań nie zrujnuje naszego portfela, jest bez nadęcia, a bardzo smacznie. Następnym razem muszę sprawdzić desery, bo tym razem nie starczyło nam miejsca, będę też podglądać eksperymenty z pizzą dnia i na pewno wszystkim polecam, bo mi na samo wspomnienie burczy w brzuchu :).Na długo pozostanę pod wrażeniem. 


3 komentarze:

  1. Jak będę nad morzem chętnie odwiedzę. Lokal wygląda klimatycznie:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wow... Aż ochota mnie dopadła na pzizze :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Potwierdzam. Było mega pysznie i naprawdę nie miałyśmy już miejsca na deser.
    Klaudia, dzięki za zaproszenie. Teraz muszę wybrać się tam z mężem na randkę ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że jesteś :) Jeśli zostawiasz komentarz, jako anonim zostaw swoje imię :) Jeśli wypróbowałeś przepis wyślij zdjęcie na klaudia.sroczynska@gmail.com lub wstaw na fanpage :)

Copyright © 2016 Dusiowa kuchnia - blog kulinarny , Blogger