Restauracja Hotel Otomin

Spory czas temu odwiedziłam tą restaurację, ale z tego, co widzę to restauracja przeszła zmiany i menu też się znacząco zmieniło.

Restauracja Rodzinna w Hotelu Otomin
ul. Żurawia 2
Gdańsk Otomin

Restauracja Rodzinna znajduje się w kompleksie Hotelu Otomin pięknie zlokalizowanego w Gdańsku Otominie tuż nad brzegiem jeziora. Z hotelowego terenu można przejść na drewniany pomost i podziwiać leśne tereny w otoczeniu jeziora. Na terenie hotelu znajduje się także mini zoo, które ucieszy przede wszystkim Wasze pociechy. 



Restauracja jest przestronna, urządzona w jasnych kolorach, okrągłe stoły były przykryte obrusami w niebieską kratę, na stołach i parapetach stały świeże, niebieskie kwiaty - możliwe, że po odbywającym się dzień wcześniej weselu, ale dodawały uroku lokalowi. W restauracji wydzielono oddzielny pokój zabaw dla dzieci, istny raj - tak dużego "kącika dla dzieci" jeszcze nie widziałam. Mimo wszystko czegoś tu brakuje i nie czuję się tutaj dobrze.






Restauracja serwuje dania z kuchni staropolskiej i regionalnej, sezonowa karta obfituje w ukraińską kuchnię. Nie zapomniano tutaj o najmłodszych, więc dla nich też są dedykowane dania. Restauracja posiada swoją wędzarnię, z której za wcześniejszym poinformowaniem możemy zamówić na wynos wędzone mięsa i ryby. 
Po złożeniu zamówienia miłym zaskoczeniem było zaserwowanie starteru w postaci sporego kawałka wędzonego łososia - to był naprawdę dobry kawałek ryby. 


Jeśli chodzi o przystawki to do wyboru mamy wątróbkę drobiową, śledzie po kaszubsku, łosoś marynowany i racuszki ziemniaczane z kurczakiem. Decydujemy się na dwa ostatnie - łosoś marynowany z pieprzem konserwowym w towarzystwie zielonych sałat za 15 zł i racuszki ziemniaczane z grillowaną piersią kurczaka i sosem kurkowym za 16 zł. Oby dwie porcje są bardzo duże, że w zasadzie można by je nazwać daniami głównymi.  Łosoś marynowany mocny w smaku, podany na sałacie prezentował się gustownie, trochę brakowało mi na samej sałacie jakiegoś sosu.  Łosoś w smaku był po prostu dziwny, za mocno octowy, nie wiem czy za długo nie siedział w marynacie...lub ktoś do niej coś dolewał...
Racuszki powinny być chrupiące, a nie były, kurczak dobry, a kurki mrożone. 



Wśród dań głównych do wyboru są różnorodne pierogi, 5 pozycji z rybami i jeszcze więcej mięsnych pozycji. Wybieram pieczony filet z łososia z dodatkiem pomidorów i szalotki na pęczaku ze szpinakiem za 35 zł. Na talerzu dostałam ładną kompozycję z dzwonkiem (nie filetem) z łososia, gruby kawałek z dobrze wypieczonym mięsem. Całość była smaczna, brakowało mi jedynie czosnku w szpinaku, ale przecież nie każdy musi tak jak ja lubić czosnek. Szpinak wyszedł po prostu mdły, taki jak koszmar większości z dzieciństwa. I u licha po co znowu tutaj granat na talerzu?



Z mięs wybraliśmy pieczeń z dzika z kaszą gryczaną podaną na sosie żurawinowym w towarzystwie surówek (34 zł). Niestety pieczeń była totalnie wysuszona, sos był smaczny, ale żurawiny nie znaleźliśmy, za to znalazł się tutaj (jak i we wszystkich pozostałych daniach) granat w miodzie. Surówki wyglądały na kupne, chociaż zapewniono mnie, że to kucharz je przygotował (nie wierzę!).



Nie ukrywam, że na desery liczyliśmy najbardziej i nas nie zawiodły. Oby dwie propozycje były pyszne, rozpływające się w ustach i podano z takim domowym waflem - bardzo fajnie to wyglądało i pysznie chrupało :). Jedliśmy serniczek z bezą, bitą śmietaną i gałką loda za 12 zł i gorące ciasto czekoladowe za 14 zł. 




Do deseru obowiązkowo latte - szkoda, że bez warstw, ale przynajmniej dobra :).


Restauracja Rodzinna jest na pewno przyjazna dzieciom i nie da się tego zaprzeczyć. Zdecydowanie warto skosztować tutaj deserów i wędzonych propozycji, resztę bym zdecydowanie poprawiła...

3 komentarze:

  1. Wygląda bardzo zacnie :) Jak będziesz kiedyś we Wrocławiu polecam zajrzeć do ROAD American Restaurant - ich stek jest niesamowity! Choć mój mąż wolał burgera ;) (a pragnę dodać , że były przeogromne :) Na prawdę trudno było się nie najeść :)

    OdpowiedzUsuń
  2. A CO ZE ZWIERZAKAMI dlaczego nie dostaja jesc w mini zoo Hotelu Otomin, dlaczego pozostaly tylko 3 swinki pekinskie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spytać obsługę, przecież ja tam nie pracuję i skąd mogę to wiedzieć. Smutno słyszeć...

      Usuń

Dziękuję, że jesteś :) Jeśli zostawiasz komentarz, jako anonim zostaw swoje imię :) Jeśli wypróbowałeś przepis wyślij zdjęcie na klaudia.sroczynska@gmail.com lub wstaw na fanpage :)

Copyright © 2016 Dusiowa kuchnia - blog kulinarny , Blogger