Sofitel Grand Sopot - restauracja Art Deco

Restauracja Art Deco
Sofitel Grand Sopot  
ul. Powstańców Warszawy 12/14
Sopot

Całkiem niedawno miałam przyjemność gościć na uroczystej kolacji degustacyjnej w hotelu Sofitel Grand Sopot. Podczas kolacji zaprezentowano wiosenne menu z restauracji Art Deco, które wyszło spod rąk szefa kuchni Tomasza Koprowskiego. Dania serwowane były w towarzystwie wybornych koniaków Rémy Martin, które zaprezentował Piotr Wesołowski. 


główny hol/sala balowa

Przed kolacją mieliśmy okazję poznać hotel nieco bliżej, przyjrzeć się różnym pomieszczeniom i podziwiać przepiękny widok z tarasu na ogród i morze. Hotel podobnie jak wiele lat temu (kiedy byłam jeszcze dzieckiem) zrobił na mnie ogromne wrażenie. Grand Hotel został zbudowany w 1927 roku i od razu stał się symbolem elegancji i luksusu. Odrestaurowane wnętrza robią wrażenie, czułam się trochę jak księżniczka, tylko sukni balowej mi brakowało :). 




restauracja Art Deco


biblioteka



Marka Sofitel wywodzi się z Francji stąd w restauracji serwowane dania pochodzą z kuchni francuskiej, ale także z kuchni polskiej. Ważną rolę w kuchni gra też sezonowość. Dopełnieniem dań z wiosennej karty na naszym spotkaniu były francuskie koniaki.


Uroczystą kolację degustacyjną rozpoczęliśmy amuse bouche w postaci piersi z perliczki przygotowanej metodą sous vide. Poczęstunek od szefa kuchni dopełnił koniak Remy Martin VSOP.

 

Na przystawkę zaserwowano pieróg wypełniony farszem z bałtyckich ryb i homara, a podano go z ośmiornicą, musem z brokułów i szafranowym sosem. Pierożek był delikatny, rybny farsz niezwykle ciekawy, a sos szafranowy świetnie pasował. Brokułowy mus mi tutaj nie pasował. 


Kuchnia francuska kojarzy mi się z dobrym pieczywem, które oczywiście znalazło się na stole, ale także z foie gras. To właśnie ta klasyka znalazła się na naszych talerzach w formie przystawki: foie gras w formie terriny/brioszka/makaronik/maliny/jadalne złoto. Choć sama nigdy bym nie zamówiła foie gras ze względu na jego produkcje to kiedy mi je podano musiałam poddać się pokusie. Doskonała przystawka, choć uważam, że jadalne złoto i makaronik skradło sławę tej przystawce :). Do tego dania podano koniak Remy Martin 1738 Accord Royal.




Następnie zaserwowano polską klasykę, czyli zupę szczawiową, ale w postaci kremu, podaną z prażoną cebulą, ciastem francuskim, jajkiem przepiórczym i pianą ze śmietany. Zupa była poprawna, ale niczym mnie nie zachwyciła, za to zagranicznych gości bardzo.


Pierwszym daniem głównym, które nam podano okazał się filet z halibuta na puree z batatów ze szpinakiem, pomidorkami, groszkiem cukrowym i oliwkami. Danie prezentowało się bardzo apetycznie i estetycznie na niebieskim talerzu. Ryba była soczysta, miała chrupiącą skórkę i co dziwne bardzo mi tu pasowało puree z batatów, za którym nie przepadam. 



Fanką koniaków raczej nie zostanę, choć byłam pełna podziwu bogactwa aromatów jakie skrywały. Do dania głównego podano coś dla mnie - szampan Taittinger.


Drugie danie główne przypadło większej liczbie osób, a była to marynowana w soli i pieprzu przez kilka dni pierś z kaczki przygotowana metodą sous vide w towarzystwie czarnej soczewicy, młodej marchewki, buraków i sosie na bazie czerwonego wina. Bardzo dobre danie, które w wiosennej karcie dań kosztuje 65 zł, jeśli mielibyście ochotę je zamówić.


Doskonałą kaczkę dopełnił wykwintny koniak Remy Martin Coeur de Cognac, który powstaje z dwóch destylatów powstałych z winogron z najbardziej prestiżowych regionów Grande Champagne i Petite Champagne.


Kiedy zapadł wieczór widok na morze i molo był niesamowity. Musiałam zrobić sobie nawet pamiątkowe zdjęcie :).



Na desery zawsze czekam niecierpliwie, a w Art Deco czekały na mnie aż dwie propozycje. Pierwsza z nich to sernik z gruszką/ palone masło/ pomarańcze/ czekolada/ ciasto francuskie/ lody gruszkowe. Goście byli zachwyceni sernikiem, ale cóż mówić jadłam lepsze :) chociaż dodatki były bardzo trafione, a gruszkowe lody niebo w  gębie. 


Deserem trafionym w mój gust była dekonstrukcja tarty cytrynowej z trawą żubrową, miodem akacjowym i bezą. Lekki, mocno cytrynowy, z chrupiącymi dodatkami deser to moje klimaty, choć muszę się przyczepić do nazwy, że nie była to pełna dekonstrukcja, bo zaserwowano kawałki całej tarty w towarzystwie dodatków. Ah! Ale jakie to było pyszne - w wiosennej karcie cena tego deseru to 28 zł. 


Do deserów zaproponowano unikalny koniak Remy Martin XO Excellence, którego butelka kosztuje około 800 zł! Ten koniak składa się z ponad 350 różnych destylatów, ktoś kto potrafi to połączyć musi być mistrzem :). Musiałam spróbować - dało się wyczuć niesamowite nuty kwiatowe i korzenne. 


Na koniec muszę wspomnieć o profesjonalnej obsłudze, która z wdziękiem i klasą serwowała nam kolejne dania. Dziękuję Sofitel Grand Sopot za zaproszenie :). 

2 komentarze:

  1. "Zupa była poprawna, ale niczym mnie nie zachwyciła, w przeciwieństwie do zagranicznych gości"

    Ciekaw jestem, czym ci zagraniczni goście cię zachwycili :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że jesteś :) Jeśli zostawiasz komentarz, jako anonim zostaw swoje imię :) Jeśli wypróbowałeś przepis wyślij zdjęcie na klaudia.sroczynska@gmail.com lub wstaw na fanpage :)

Copyright © 2016 Dusiowa kuchnia - blog kulinarny , Blogger