Szukaj na blogu

Słodka Strefa Reda - kawiarnia z cudownymi wypiekami

Mam wspaniałych czytelników i obserwatorów, którzy zawsze podpowiedzą mi gdzie wybrać się na pyszności. Podobnie było, kiedy zapytałam gdzie jada się w Redzie - najpierw padły odpowiedzi, że sushi w Toko Sushi (które już Wam recenzowałam), a potem kilka osób poleciło mi słodkości z nowej kawiarnio-cukierni Słodka Strefa. W związku z tym, że Paweł miał urodziny wybraliśmy się do kawiarni Słodka Strefa i to był idealnie słodki wybór :). 

Słodka Strefa

ul. Morska 4
Reda
(naprzeciwko Aquaparku)

Słodka Strefa działa już od 2015 roku, ale na początku były to tylko dowozy wypieków z pracowni bezpośrednio do klientów. Z czasem klienci zmobilizowali właścicieli Radosława i Anię do otworzenia stacjonarnego punktu. 
Już na wstępnie muszę Wam przyznać, że słodkości ze Słodkiej Strefy spokojnie mogą konkurować z najlepszymi ciastami i deserami z Trójmiasta!



Lokalizacja


Cukiernia i tym samym kawiarnia Słodka Strefa w Redzie znajduje się w pobliżu, a w zasadzie naprzeciwko aquaparku. Od dworca to tylko jakieś 10 minut drogi. W sumie to doskonała lokalizacja, bo można pierw zjeść coś słodkiego, a potem spalić kalorie na basenach albo w drugą stronę - po szaleństwach na zjeżdżalniach uzupełnić poziom cukru :). 



Wnętrze


Po wejściu do środka można poczuć się bardzo przytulnie. Wnętrze jest nowoczesne, ale dzięki akcentowi na kolor żółty jest też jakby domowo. Lubię taki klimat kawiarni. Za szklaną witryną dumnie stoją wszelakie słodkości, za ladą widać pojemniki na lody, a na półkach stoją kawy i syropy. Na ścianie kredą wypisany jest cennik wszelakich napojów. Możemy dowiedzieć się też jakie ziarenka są kawą miesiąca, my trafiliśmy na Nikaraguę. 










Menu - wypieki

Odwiedziliśmy kawiarnię w jeden z wrześniowych piątków jakoś w południe, a witryna była wypełniona po brzegi słodkościami. Jednak co chwilę wpadał jakiś gość aby zabrać słodkości na wynos. Wybór jest ogromny! Nie mogliśmy się zdecydować przez naprawdę dłuższą chwilę!!! Są bezy, beziki, tarty w różnych wariantach, torty, ciasta czekoladowe czy szarlotka. Do wyboru była nawet wytrawna tarta. To co najbardziej mi się spodobało to fakt, że każde z ciast (również torty) można kupić w całości lub na kawałek!!! Zwróćcie uwagę na bardzo niskie ceny! I spójrzcie na zdjęcia, ale uwaga! Ślinotok gwarantowany , żeby nie było, że nie ostrzegałam:). 






Najpierw zaczęliśmy od kawy - ja postawiłam na cappuccino za 9,50 zł które było doskonałe, a Paweł na mokkę, czyli kawę z gorącą czekoladą, spienionym mlekiem i bitą śmietaną za 13 zł - no cóż, w urodziny można zaszaleć, na wierzchu jeszcze były beziki :).





Miałam ten przywilej, że Paweł pozwolił wybrać mi dla niego torcik. Wybrałam zatem najciekawsza propozycją i też chyba najładniej wyglądającą - torcik z tarniną i karmelizowanymi bananami. Tarnina to rodzaj śliwki jakby ktoś jak ja nie wiedział :). To małe arcydzieło sztuki! Żelka na górze, niżej kremowa i lekka pianka, potem karmelizowane banany, niżej znowu delikatna, ale bardziej mazista masa, choć dalej puszysta, a na samym dole czekoladowe ciasto. Całość obsypano lekko złotym pyłkiem. Ten torcik to prawdziwy hit!!! Po pierwszym kęsie było tylko "mmmm", coś takiego ciekawego dawno nie jedliśmy! Ten kawałek kosztował 12 zł. To ciastko może konkurować z tymi najpopularniejszymi w Trójmieście. 



Tarta panna cotta za 10 zł była bardzo poprawna i pyszna. Chrupiący, maślany spód i brzeg, panna cotta o idealnej konsystencji, odpowiednio ścięta (cenię za dobre proporcje żelatyny czy agaru, nie lubię kiedy jest za sztywna ani kiedy się za mocno rozpływa) i świeże owoce na wierzchu, to przyjemny letni deser, jaki bardzo lubię. 



Sympatyczne Panie, które nas obsługiwały bardzo polecały ciasto "oreo" (10 zł za kawałek), na które w końcu również się skusiliśmy. To ciastko najmniej przypadło naszym kubkom smakowym, ale to nie znaczy, że było niesmaczne. Nastawiliśmy się na super słodką masę, a to ciastko okazało się być najmniej słodkie. To był taki bardziej sernik, mało słodki i dosyć kwaśny chyba przez twaróg i  posypane było ciemnym kakao z wierzchu. To zdecydowanie propozycja dla osób, które wolą iść w wytrawną stronę. Swoją drogą po czasie myślę, że to ciekawa alternatywa do dotychczas degustowanych ciast. 

 

Aby zaprezentować Wam pełną ofertę Słodkiej Strefy przetestowaliśmy też lody, które były świetne! Porcja to 65 g i kosztuje 3,90 zł. Ja skusiłam się na sorbet truskawka-kiwi, który był kwaskowaty i słodki, bardzo orzeźwiający, a Paweł na szarlotkę, która była kremowa, śmietankowo-jabłkowa i pachniała cynamonem. Lody oczywiście produkowane są na bazie naturalnych produktów. 



Słodka Strefa to cukiernia i kawiarnia, którą musicie odwiedzić jeśli jesteście fanami słodkości i szukacie nowych wrażeń smakowych! Niskie ceny niech będą dla Was kolejną zachętą! To miejsce, które stworzono z sercem i pasją. Produkty, które używa się do produkcji są wysokiej jakości i nie używa się tu niepotrzebnej chemii, a to po prostu czuć! Jeśli się wybierzecie to dawajcie znać! 





  •  P.S. Jeżeli wybierzecie się do polecanych przeze mnie miejsc to oznaczajcie je na instagramie #gdziejescwtrojmiescie. 









2 komentarze:

  1. z ręką na sercu... przepadłabym w tej Słodkiej Strefie... :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Takich miejsc staram się unikać - wiem, że mój wilczy głód na słodkości nie byłby opanowany. Wszystko wygląda przepięknie i tak apetycznie!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że jesteś :) Jeśli zostawiasz komentarz, jako anonim zostaw swoje imię :) Jeśli wypróbowałeś przepis wyślij zdjęcie na klaudia.sroczynska@gmail.com lub wstaw na fanpage :)