Szukaj na blogu

Moje ulubione kosmetyki roku 2018

Hej! Na Instagramie (obserwuj mnie) zapytałam Was czy chcecie poznać moje ulubione kosmetyki 2018 roku i większość z Was była zainteresowana, dlatego powstał ten wpis. Jest on uzupełnieniem ulubieńców miesiąca (klik). Jak każda kobieta kocham kosmetyki, a w minionym roku w moje ręce trafiły naprawdę świetne produkty! Zapraszam wszystkie kobietki do przeczytania wpisu. 


Kosmetyczni ulubieńcy roku 2018





Pielęgnacja


  • Normalizujący krem do twarzy na dzień Vianek to krem, który używam codziennie, również pod podkład mi się świetnie sprawdza. Jest lekko matujący i radzi sobie z moją lekko problematyczną skórą. Zawiera naturalne składniki, w tym ekstrakt z kory wierzby białej, olej z pestek winogron czy witaminę B3 (cena - ok. 30 zł). 
  • Różany tonik do twarzy Evree to kwiatowa mgiełka do twarzy. Produkt ma przyjemny spryskiwacz, który naprawdę delikatnie, drobnymi kropelkami rozpryskuje na twarz tonik. Ten tonik podobno wycisza zaczerwienienia (ja nie mam z tym problemu), ale także nawilża (zawiera kwas hialuronowy) i przywraca naturalne pH. Latem cudownie schładza twarza i przede wszystkim bosko pachnie (cena ok.14 zł). 
  • Mleczko micelarne łagodząco-wyciszające Ziaja to moje ulubione mleczko do demakijażu. To jedyny produkt, który nie podrażnia mi oczu, jest dla nich łagodny, a przy tym zmywa mój trwały makijaż (cena ok. 11 zł). 
  • Mus do ciała Energia Pomarańczy Kosmetyki Diana o którym pisałam Wam szerzej w ulubieńcach grudnia (zobacz) sprawdził mi się nie tylko do ciała, ale wspaniale nawilża moją skórę twarzy zimą. Zapach i konsystencja jest nieziemska. Jestem zaskoczona, że mnie nie zapycha na twarzy, pomimo treściwej konsystencji. To również produkt na naturalnych składnikach (cena 35 zł). 


Kolorówka

  • Matująca i zmniejszająca widoczność porów baza pod makijaż Golden Rose świetnie przedłuża trwałość mojego makijażu i faktycznie zmniejsza widoczność porów i wygładza twarz (cena ok. 27 zł). 
  • Podkład True Match Loreal dostałam w spadku od koleżanki i nie dość, że trafił mi się idealny kolor (2N) to jeszcze totalnie się w nim zakochałam. Ma aksamitną konsystencję, jest lekki, a przy tym bardzo dobrze kryje. Skóra na twarzy jest przy nim nawilżona. Sprawdził mi się podczas wieczornej gali czy długich konferencji. Możecie wybierać spośród ciepłych, neutralnych czy różowych tonów (cena od 25 zł online do 70 zł stacjonarnie). 
  • Korektor pod oczy Affintione Maybelline to mój pierwszy korektor i strzał w dziesiątkę. Używam dwóch odcieni 01 i 02 (latem). Próbowałam też nowszego korektora Maybelline Anti Age, ale nie sprawdził mi się. Affinitone współpracuje z każdym podkładem i faktycznie kryje zasinienia, zaczerwienienia czy żyłki. Nie zawiera substancji tłuszczowych, więc nie zatyka porów. To mój pewniak na wielkie wyjścia (cena od 15-25 zł). 
  • Puder bananowy z Wibo sprawdzony na co dzień oraz na wieczorne wyjścia, gdzie fotografowie robili mi zdjęcia z fleszem. Za kilkanaście złoty otrzymuje świetny puder o słodkim zapachu,który matuje i delikatnie rozświetla. Ma delikatnie żółty odcień, więc zimą muszą na niego bladziochy takie jak ja uważać (ok. 17 zł).  
  • Paletka Blask i Cienie z Glamshopu to moja perełka. Właśnie złapałam się na tym, że przez nią i inne cienie, które zakupiłam w Glamshopie pojedynczo w 2018 roku nie kupiłam żadnych cieni do oczu! Szok! Taka paletka była moim must have, tu znajduje się aż 20 cieni i jest idealna (kompletna - bo zawiera jasny cień transferowy i czarny), bo zawiera maty, błyszczące cienie oraz brokaty :). Cienie ładnie się blendują, nie osypują, na powiece nałożone na korektor lub bazę pod cienie utrzymują się cały dzień. i są mocno napigmentowane. Obecnie paletka nie jest dostępna :( ale możecie kupić cienie i pigmenty od 13 zł.
  • Klej do cienie (baza) z Glamshopu na pewno nie przyda się Wam wszystkim, ale jeśli korzystacie z brokatów albo mocno osypujących się cieni lub chcecie podbić ich kolor na powiece to można skorzystać z glamglue (20 zł). 
  • Eyeliner Eveline Preceise Brush Liner moje wielkie odkrycie roku! Czarny, matowy, precyzyjny, długo utrzymujący się na powiece! Za kilkanaście złotych macie genialny eyeliner. Mówi Wam to osoba, która codziennie maluje kreski i przetestowała wiele produktów z tej kategorii :). 
  • Tusz do rzęs Eveline Fiberlast złoty i srebrny największe zaskoczenie roku! Tusz za 13 zł, który przebił Lancome, Diora i Maybelline! Mistrzostwo! Ja mam długie rzęsy, ale proste, więc zależy mi na uniesieniu, podkręceniu i wiadomo podkreśleniu ich! I on to właśnie robi! Robi efekt wow!
  • Dwustronna kredka do brwi Brow Satin Maybelline, dzięki jednej jej stronie precyzyjnie narysujecie linię lub włoski, a drugą stroną z gąbeczką wypełnicie. Jest mięciusieńka. Mam w kolorze Dark Brown (cena od 18 do 30 zł). 
  • Róż do policzków Panna Młoda z Glamshopu pomogła mi wybrać na eko targach sama Hania (właścicielka Glamshopu i youtuberka) i to był strzał w dziesiątkę. Brzoskwiniowy i różowy, nie za ciepły, nie za chłodny (25 zł). Mam też chłodny róż Calineczka, ale nadaje się tylko dla bladzioszków. 
  • Bronzer Natural  Collection Boots również dostałam od koleżanki prosto z Anglii, piękny kolor, delikatnie złote drobinki, do konturu i ocieplenia twarzy - dla bladziochów dosyć ciemny, ale ładnie się rozciera i fajnie podkreśla kości policzkowe. To pierwszy bronzer, z którym się polubiłam, a zaczęłam od drogiego Bahama Mama, a tu za ok. 2 funty sprawdził się lepiej. 
  • Rozświetlacz My Secret Face Iluminator Powder, kolor Princess Dream to najlepszy rozświetlacz jaki miałam! Szampański odcień wpadający już w złoto, daje ładną taflę, pięknie podkreśla opaleniznę. Zimą niestety dla mnie jest nieco zbyt złoty nad czym ubolewam, bo go kocham! Jak prawdziwa sroka (nazwisko zobowiązuje) kocham błysk (cena ok. 16 zł). 
  • Rozświetlacz Silver Lovely o chłodnym kolorze, dla blondynek i na zimę, który robi pięknie odbijające światło niczym lusterko za jedyne 10 zł.
  • Pomadki Super Stay Matte Ink Maybelline (kolor 10 róż i 20 czerwień) najtrwalsze matowe pomadki! Zawsze nakładam je jak idę do restauracji, przetrwają tłuste jedzenie i kieliszki wina. Różowa cały dzień utrzymuje się na moich ustach. Zmywam je ulubionym mleczkiem lub olejem kokosowym - nie schodzą łatwo. 
  • Pomadki matowe True Colors Avon nie są super trwałe, ale mają przepiękne kolory. Są matowe, ale nie zastygają jak farba, nie wysuszają ust za mocno. Mam 3 ulubione kolory: chłodny róż Ideal Lilac, koralowo-czerwono-różowy Vibrant Melon (wakacyjny kolor) i chłodną czerwień Ruby Kiss (ok. 20 zł). 





Inne


  • Gąbeczka do makijażu Wibo, która sprawdziła mi się nie przy codziennym makijaży, ale na wyjścia do restauracji czy na wieczorne imprezy. Wtapia w skórę podkład czy puder matujący, makijaż wygląda bardziej profesjonalnie i na pewno przedłużona jest jego trwałość. Gąbeczka Wibo ma malutkie dziurki, dzięki czemu nie zostawia żadnym smug czy dziurek. Cena ok. 19 zł. 
  • Zalotka Inglot, dzięki której wróciłam do używania tego sprzętu strasznego :). Faktycznie ładnie unosi rzęski, w prosty sposób, nie przestała działać po wielu miesiącach używania, jest droga, ale warta swojej ceny, czyli 40 zł. 
  • Szampon Fanola No Yellow, który poleciła mi moja fryzjerka. To profesjonalny szampon, dzięki któremu pozbędziecie się żółtych refleksów i uzyskanie chłodny odcień blondu. Cena ok. 35 zł. 
  • Suchy szampon Batiste, który uratował mnie nie raz, nie dwa :). Odświeża włosy, a przy tym unosi je do góry, na świeżych włosach powoduje zwiększenie objętości. Adsorbuje zapachy (np. które czujesz we włosach po gotowaniu) i sebum. Najbardziej pasuje mi zapach "cherry" (ok. 15 zł). 
  • Odżywka do paznokci Black Diamond Hardener od Golden Rose, która jako jedyna poradziła sobie z moimi miękkimi i rozdwajającymi się paznokciami. Po uczuleniu na inne odżywki czy hybrydy bałam się cokolwiek używam na paznokciach, a tu miła niespodzianka. Cena ok. 13 zł. 
  • Samoopalacz Sun Kissed Radiance Nivea to jedyny brązujący balsam, który nie zrobił mi smug i dzięki któremu na nogach przed latem uzyskałam ładny kolor opalenizny, który utrzymuje się dosyć długo i spłukuje się w bardzo naturalny sposób. Nie ma też mocno chemicznego zapachu. Cena ok. 30 zł. 

Trochę się tego nazbierało, ale uwierzcie, że to prawdziwe perełki kosmetyczne, które w tym roku na pewno też będą mi towarzyszyć :). Zostawcie w komentarzach Wasze ulubione kosmetyki! 















8 komentarzy:

  1. O nie, ten krem od Vianka jest straszny, nigdy więcej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mi się bardzo sprawdza :) Za to nawilżający z Vianka niestety nie

      Usuń
  2. Fajne, może sama coś z tej listy wyciągnę

    OdpowiedzUsuń
  3. ten podkład też lubię

    OdpowiedzUsuń
  4. Nawilżający Vianka też się u mnie nie sprawdził. Sporo czytania - fajny artykuł napisałaś :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że jesteś :) Jeśli zostawiasz komentarz, jako anonim zostaw swoje imię :) Jeśli wypróbowałeś przepis wyślij zdjęcie na klaudia.sroczynska@gmail.com lub wstaw na fanpage :)