Czerwiec był przepiękny i obfitował u mnie w wyjazdy – do Jastrzębiej Góry, na Hel, nad jezioro! Chyba przez tą piękną pogodę tak mało ulubieńców miesiąca znalazłam. Czerwiec był bardzo kreatywny i pracowity, więc na blogu za to pojawiło się bardzo dużo wpisów m.in.: 

Ulubieńcy czerwca 2018

  • Wyjazd do Jastrzębiej Góry

Zdecydowanie największym ulubieńcem czerwca okazał się wypoczynek w Jastrzębiej Górze – 3 dni pełne relaksu, pogody, morza, zachodów słońca, dobrego jedzenia, pływania w basenie! Napisałam już dla Was recenzję Hotelu Szafir – klik, a resztę zobaczycie we vlogu: 

  • Samoopalacz Nivea

Do tej pory miałam raczej złe doświadczenia z samoopalaczami – smugi, za słaby, za mocny kolor. Koleżanki poleciły mi samoopalacz Nivea Sun Kissed Radiance, wybrałam odcień do ciemnej karnacji, bo chciałam szybkiego i mocnego efektu i właśnie to uzyskałam. Wystarczy się wysmarować na wieczór, a rano macie już pięknie opalone nogi. 

  • 13 Reasons Why sezon 2 

Pierwszy sezon totalnie mnie pochłonął, oglądałam jeden odcinek za drugim. Tym razem Paweł chciał obejrzeć serial, więc ponownie obejrzałam sezon 1 – to było świetne, znając finał zwracałam uwagę na wszystkie sytuacje z innej strony. Płynnie przeszliśmy do 2 sezonu, jesteśmy w połowie – życie nastolatków teoretycznie powraca do normy, ale zaczyna się rozprawa sądowa i ponownie trzeba zmierzyć się z samym sobą i przeszłością. Serial ukazuje rzeczywistość nastolatków, nieudolność szkoły, prześladowania fizyczne i psychiczne. Jest mocny!

  • Muzyka

Zobacz najnowsze wpisy: 

W tym roku luty miał tylko 28 dni, krótki to był miesiąc. Mam wrażenie, że zapadłam w sen zimowy, bo ciężko było mi wynaleźć ulubieńców miesiąca, ale rozejrzałam się wokół i znalazłam co nieco :).  Zapraszam Was zatem do czytania i oglądania :). 

Ulubieńcy lutego 2018

  • Książka „Awokado. Najlepsze przepisy z ulubionym owocem świata” Thomas Heather, Wydawnictwo Vivante

Jeżeli chcecie odżywiać się zdrowo i dbacie o siebie to na pewno znacie już awokado. Teraz przyszła pora aby zapoznać się ze świetną publikację o nim. „Awokado” to książka, w której Thomas Heather we wstępie opowie Wam wszystko o tym owocu (dowiecie się że np. nie jest warzywem). Okazuje się, że awokado to bogactwo witamin i minerałów, dlatego zaliczane jest do tzw. superfooods. To właśnie dlatego zyskuje popularność na całym świecie. 

W książce Thomasa, której okładka jest po prostu przepiękna, znajdziecie aż 50 przepisów z wykorzystaniem awokado. Znajdziecie w niej 5 rozdziałów, a w nich: 
  • pomysły na śniadanie (np. tosty z awokado i pomidorem)
  • przekąski (np. guacamole, sajgonki, wrapy)
  • przystawki (np. sushi, sałatki, chłodnik)
  • dania główne (np. makarony, krewetki, wołowinę),
  • desery i napoje. 
Myślę, że każdy znajdziecie tu coś dla siebie, tym bardziej, że większość propozycji nie jest skomplikowana i opisano je w bardzo przejrzysty sposób. Wybrane przepisy opatrzone są kolorowymi fotografiami, które wprost kuszą aby natychmiast iść do kuchni i coś wypróbować. 

Przy przepisie podana jest liczba porcji, czas przygotowania, a także „inne propozycje” na serwowanie dania np. dla wegetarian. 
Osobiście do awokado przekonałam się całkiem niedawno, bo musiałam odkryć połączenia tego owocu z innymi składnikami aby je polubić. W tej książce dostaniecie masę inspiracji! Ja również chętnie skorzystam z tych przepisów. 

  • Kosmetyki

Od jakiegoś czasu pokochałam malowanie ust na żywe kolory. W lutym rządziły odcienie różu. 

Zdecydowałam się kupić nowość marki Sephora, czyli pomadkę Lipstories. Po dłuższej decyzji wybrałam matową Twolips i to jest mój kolor. Szminka nie wysusza ust i pozostaje na długo na nich. Kosztuje 29 zł, a ja mam ochotę na inny kolor. 
Obecnie w Rossmannie na promocji jest szminka w płynie Rimmel Stay Matte, którą kupicie za 25,99 zł (normalna cena 31,99 zł). Wybrałam chłodny róż wpadający we fiolet, czyli kolor nr 820 Hearbeat. Szminka potrafi przetrwać bardzo długo na ustach, nawet po posiłku! Ta szminka ma lekką formułę, kremową konsystencję i również nie wysusza ust. Marzy mi się jeszcze jakiś kolor z tej serii. Na pierwszym zdjęciu we wpisie możecie zobaczyć kolor szminki na moich ustach.
Trzeci produkt, z którym się polubiłam w lutym to puder sypki Banana z Wibo. Dotąd używałam pudru ryżowego, który mocno matowi mi skórę, ale nie robi czegoś, co robi Wibo. Puder z Wibo ma żółtawy odcień i delikatne drobinki odbijające światło, dzięki czemu twarz jest zmatowiona, ale też wygląda świetliście. Nie podkreśla on suchych skórek i ładnie pachnie. Kosztuje 20 zł. 


na lewo Rimmel, po prawej Sephora


Tu na zdjęciu mam na ustach pomadkę z Sephory.
  • Muzyka

Podobno od dziecka uwielbiam Stinga. To nietypowe połączenie muzyczne na początku wydało mi się dziwne, a potem wpadło w ucho i nastrajało optymistycznie. 
Kolejna optymistyczna piosenka, przy której słuchając przenosiłam się do ciepłego lata w mroźne wieczory. 
  • Film 100 Years of Beauty – Poland

Moda i historia w jednym. Kiedyś widziałam takie filmy z innych krajów, ale u nas moda w tamtych czasach wyglądała inaczej, głównie przez wydarzenia, jakie w Polsce miały miejsce. 


Co Wy polubiliście w lutym? 🙂 

P.S. Zobacz też wpisy z lutego:

Listopad zlecił mi bardzo szybko, ledwo się obejrzałam, a już mamy grudzień. Choć nie jest to mój ulubiony miesiąc to znalazłam kilka umilaczy życia. Zajrzyjcie na listę, co zostało moimi ulubieńcami miesiąca, a jeśli jesteście ciekawi na jakich eventach bywałam to koniecznie zobaczcie mój Instagram

Ulubieńcy listopada 2017


1. Książki

Moja kulinarna i nie tylko biblioteczka wciąż się powiększa, a w tym miesiącu w moje ręce trafiły naprawdę pięknie wydane książki.

O „Trufla. Same dobre rzeczy.” Patrycji Doleckiej wspominałam Wam już we wpisie „pomysły na kulinarne prezenty świąteczne„. Książka została wydana przez Wydawnictwo Buchmann, które ostatnio zaskakuje samymi pięknymi publikacjami. Patrycja od 10 lat prowadzi kulinarny blog Truffle in a rum chocolate i proponuje na nim kuchnię smaczną, prostą, ale też zdrową i zgodną z Kuchnią Pięciu Przemian. W książce znajdziecie zatem przepisy na tradycyjne danie, ale także nowocześniejsze i zdrowsze. Publikację podzielono na 4 rozdziały: śniadania, obiady i kolacje, desery, napoje i przetwory. Mocną stroną tej książki są klimatyczne, piękne fotografie, które okraszone są rodzinnymi, ciepłymi historiami.

Italia do zjedzenia” Bartka Kieżuna to też jedna z nowszych publikacji Wydawnictwa Buchmann. To książka kulinarna i przewodnik po Włoszech w jednym. Po przejrzeniu książki zapragnęłam podróży do kraju, w którym rządzą proste, aromatyczne przepisy i piękna architektura. Nie zabrakło tu także miejsca na sztukę, a wszystko obrazują nam fotografie z podróży samego autora.

O roślinach” Radosława Berent i Łukasza Marcinkowego to książka wydana przez właścicieli poznańskiej kwiaciarni Kwiaty & Miut. Książkę otrzymałam w prezencie podczas śniadania z okazji targów „Oko na Trójmiasto„. Ta publikacja to w zasadzie album i przewodnik po roślinach doniczkowych. Opisano tu ponad 50 gatunków roślin i zawarto porady jak je uprawiać, podlewać czy nawozić. Mam nadzieję, że po przeczytaniu tej książki już żadna roślinka mi nie padnie :).

2. Kosmetyki

W tym miesiącu po obejrzeniu filmu Radzkiej postanowiłam dać szansę kosmetykom Nivea. Używania kultowego kremu Nivea nauczyła mnie mama już za dzieciaka i jakoś na tym stanęło. Tym razem bardzo polubiłam się z antyperspirantem w sprayu (dawno takiego nie używałam, dotąd rządziły u mnie kulki) Invisible Black&White. Faktycznie nie pozostawia żółtych plam na ciemnych koszulkach, a białe nie mają żadnych przebarwień. Jest też skuteczny w walce z potem. Kolejny produkt, który przepięknie pachnie i nawilża skórę to żel pod prysznic Havaii Flower&Oil. Ten zapach jest naprawdę hawajski, kwiatowy i letni. W środku żelu znajdują się kropelki olejków, które idealnie nawilżają moją skórę. Testuję też obecnie dwufazowy płyn do makijażu Nivea i jest to chyba pierwszy płyn, po którym nie szczypią mnie moje wrażliwe oczy. Z trudnym makijażem ten płyn też radzi sobie całkiem nieźle. Nie ściąga mi też skóry. 

3. Muzyka na listopadowe dni

Totalnie rozkochałam się w tej piosence po dokładnym wsłuchaniu w słowa, czyż nie jest piękna, romantyczna i idealna na pierwszy taniec? 🙂

Druga piosenka utrzymana w kubańskim rytmie, latynoskich klimatach przypomina mi o wieczorach spędzonych w upalnej Grecji. Obejrzyjcie koniecznie teledysk poniższy.

Trzecie piosenka bardzo pozytywnie mnie nastrajała w te smutne, jesienne, listopadowe dnie, zresztą Jessie Ware uwielbiam nie od dziś.
Czwarta po prostu pięknie mi w duszy gra, tak nostalgicznie. 

4. Nowe roślinki

Kiedy zobaczyłam tą roślinkę w Lidlu to od razu się w niej zakochałam, zresztą pojawia się ona na co drugim moim zdjęciu. Nie wiedziałam tylko jak się nazywa, ale z pomocą przyszła mi wyżej wspomniana książka i już wiem, że jest to Eszeweria (Echeveria sp.) z rodziny gruboszowatych i pochodzi aż z Meksyku. Mięsiste listki tego sukulenta układają się w uroczą rozetkę.

Wraz z końcem listopada pojawiła się też u mnie miniaturkowa gwiazda betlejemska, czyli wilczomlecz nadobny. Co ciekawe on też pochodzi z Meksyku. Wybrałam takie maleństwo, bo to nie łatwa w uprawie roślinie, a ta mała wersja będzie też ślicznie wyglądać przy fotografowaniu świątecznych dań. Pamiętajcie, że jest trująca dla zwierząt! 
Co zostało Waszym ulubieńcem miesiąca?
Witam Was już w listopadzie! Jak ten czas leci! W zeszłym miesiącu rozpoczęłam nowy cykl z ulubieńcami miesiąca – wrześniowy wpis tu. Zapraszam Was też na Dusiowy Instagram, gdzie pokazuję dużo więcej niż na blogu, a także kręcę filmiki, które dostępne są tylko przez 24 godzin. Czasem pokazuję pracę blogową zza kulis. 

1. Największy kulinarny festiwal Restaurant Week 

Misją Restaurant Week jest zachęcenie Was do spędzenia wspólnego czasu ze znajomymi i rodziną przy wspólnym stole. Festiwal odbywa się już w wielu miastach w Polsce m.in. Trójmieście, Warszawie, Wrocławiu, Krakowie czy Szczecinie. 3-daniowe menu festiwalowe za 49 zł to wspaniała okazja do poznawania kunsztu kulinarnego szefa kuchni danej restauracji. Czuję się naprawdę wyróżniona, bo będąc Ambasadorką Restaurant Week mogłam odwiedzić restauracje jeszcze przed samym festiwalem, a tym samym specjalnie dla Was sprawdzić menu festiwalowe oraz móc doradzić restauracjom czy coś zmienić. Odwiedziłam 3 restauracje: Tavernę Zante, Seafood Station i Delmonico Cut Steakhouse

2. Naklejki termiczne Manirouge – alternatywa dla hybryd

W październiku wybrałam się na targi kosmetyczne w Gdańsku, na których miałam okazję poznać na żywo Manirouge. Manirouge to naklejki termiczne, dzięki którym w prosty sposób możemy wyczarwać piękny manicure. Dla mnie jest to genialna alternatywa dla hybryd, które niestety mnie uczulają. Naklejki jednak możecie też naklejać na przedłużane paznokcie czy właśnie lakiery hybrydowe. 
zestaw Manirouge maxi za 149.90 zł
Kupując zestaw posiadamy wszystkie potrzebne akcesoria do wykonania manicure ozdobami termicznymi, czyli przede wszystkim mini heater, który nagrzewa naklejki (można użyć do tego celu np. suszarki ale sprawa jest nieco utrudniona). W zestawie są też naklejki testowe, które można wykorzystać przy pierwszych próbach i jest to mega opcja (sama wypróbowałam przy pierwszej aplikacji). 
Manirouge w swojej ofercie posiada chyba ponad 100 wzorów naklejek, wybór dla mnie był naprawdę trudny, ale w końcu postawiłam na jesienny wzór Veronigue, morskie Bateau i muffinkową Dagmarę.  

Jak zrobić manicure Manirouge? W dużym skrócie polega to na dopasowaniu rozmiaru naklejki do naszej płytki paznokcia, podgrzaniu naklejki, a następnie naklejeniu jej na płytkę oraz rozmasowaniu by nic nie odstawało. Nadmiar naklejki przypiłowuje się, na koniec wygładzamy. Na firmowej stronie znajdziecie dokładną instrukcję. 
Dusia jest przeszczęśliwa nowymi pazurkami. Po przygodzie z hybrydami, które pokochały moje łamliwe paznokcie, ale niestety po pół roku każda marka po kolei mnie uczulała, jestem bardzo zadowolona, że znalazłam coś dla siebie. Pod naklejkami paznokcie rosną mi długie i mocne :). 

3. Nowe książki

  • „Leksykon smaków”  Niki Segnit to rewolucyjna książka, dzięki której dowiecie się jak łączyć smaki ze sobą. Na pewno kojarzycie koło barw, a autorka stworzyła koło smaków. To elementarz, który podpowie Wam w jaki sposób eksperymentować w kuchni. To może być nowy elementarz kulinarny, który każdy powinien mieć. 
  • „Dan-sha-ri. Jak posprzątać by oczyścić swoje serce i umysł” Hideko Yamashita to światowy bestseller i poradnik dotyczący sprzątania, w których nie chodzi o porządkowanie rzeczy. Brzmi ciekawie? Dan to etap odrzucania, sha to etap wyrzucania a ri to uwolnienie się. Praca nad swoją przestrzenią to praca też nas samym sobą. 

4. Psychologiczny kanał Kasi Sawickiej na youtube

W październiku wiele się działo wokół mnie, to był trudny czas dla mnie i w pewnym momencie znalazłam vlogi Kasi, które z przyjemnością słuchałam. Polecam Wam obejrzeć w szczególności dwa filmy, jeden o toksycznych ludziach, a drugi o tym jak radzić sobie ze stresem.

5. Muzyka na zszarpane nerwy 

Może ktoś z Trójmiasta kojarzy grupę Indian, który grali przy okazji różnych letnich festiwali w latach 90? Leo Rojas mi o nich przypomniał i bardzo mnie te nuty uspokajały. 



Na koniec chciałabym przypomnieć Wam o konkursie – KLIK

Cześć kochani! Dzisiaj przychodzę do Was z nowym cyklem na blogu. Już jakiś czas chodził mi po głowie pomysł na pokazywanie Wam tego co mnie inspiruje, to czym zajmuje się poza gotowaniem, co ciekawego znalazłam w sieci, co obecnie czytam czy oglądam. I tak w dziale „poza kuchnią„, który znajdziecie pod głównym banerem bloga będę prezentować Wam moich ulubieńców miesiąca. Mam nadzieję, że każdy z Was znajdziecie tutaj też coś dla siebie :). Do tej pory wszystkie niekulinarne sprawy pokazywałam na moim Instagramie (klik), a teraz część z nich chciałabym też przenieść na bloga. Dajcie znać, co myślicie o takim cyklu? 

Ulubieńcy września 2017

To moje największe odkrycie ostatniego czasu. Netflix to najpopularniejsza internetowa wypożyczalnia filmów i seriali, która darmowa jest przez pierwszy miesiąc, więc możecie ją przetestować i przekonać się, czy się Wam spodoba.  W dodatku znajdziecie tam naprawdę genialne produkcje tylko dla Netflixa. Ja totalnie wsiąknęłam w świat seriali! Polecam Wam obejrzeć poniższe ekranizacje, które zrobiły na mnie ogromne wrażenie:
Ania, nie Anna (Anne) to serial na podstawie książki „Ania z Zielonego Wzgórza”, który zawiera wiele elementów współczesności i raczej jest wariacją na temat literackiej wersji. Ujęła mnie rola głównej aktorki, stroje bohaterów i cała stylizacja serialu. 
Trzynaście powodów (Thirteen reason why), który totalnie wbił mnie w fotel. Opowiada o nastolatce, która popełniła samobójstwo i nagrała 13 kaset, na których są powody odebrania jej życia. Bardzo mocny serial. 
Korona (The Crown) to serial, w którym poznajemy królową Elżbietę II od momentu kiedy nią zostaje do czasów obecnych. Choć nie przepadam za kostiumowymi produkcjami to ten z ciekawością obejrzałam i poznałam historię królowej Elżbiety, która przedstawiona jest w przystępny i intrygujący sposób.
Atypowy to opowieść o nastolatku z autyzmem, który chce zacząć żyć jak normalny nastolatek i chodzić na randki. Serial przybliża nam chorobę i świat ze strony osoby, która się z nią mierzy. 
Szefowa (Girlboss) to opowieść o dziewczynie, która zbudowała modowe imperium, a po prostu kochała kupować i przerabiać ciuchy z lumpeksów :).
What the health to film dokumentalny, który zachęca do przejścia na dietę roślinną ze względów zdrowotnych. To film, który obnaża prawdę o przemysłowym chowie, skażonym środowisku i o tym jak amerykańskie towarzystwa próbują nas oszukiwać. Uważajcie, bo po tym filmie naprawdę można zrezygnować z jedzenia mięsa…
Obecnie oglądam Orange is the new black o babskim więzieniu oraz Breaking Bad o nauczycieli chemii, który rozpoczyna produkcję metaamfetaminy :). 

2. Ciuchy i buty

Po obejrzeniu filmu z trendami na jesień i zimę (klik) jednej z moich ulubionych youtuberek, czyli Radzkiej zapragnęłam w swojej garderobie mieć kilka nowych rzeczy i wciąż coś chodzi mi głowie. Część rzeczy lubię upolować w second handach (np. camelowy dwurzędowy płaszcz, duże swetry), a część kupuję w sieciówkach i z tych ostatnich dołączył do mnie beżowy kapelusz, nowe czarne botki, kaloszki (polecam zajrzeć Wam na sklep Renee, mają cudne pudełka na buty) i torebka z haftami. W planach znalezienie ładnego beretu i czerwonego płaszczu.

3. Matowe pomadki, kolorowe cienie i nowa fryzura

Pokochałam ostatnio matowe pomadki i codziennie na ustach mam coś innego, ale te poniższe to moje ukochane faworytki. Kocham szminki matowe z Avonu oraz matowe pomadki od Golden Rose. 
Jesienią znowu lubię zaszaleć na oku z moimi ukochanymi cieniami od Hani (youtube) z GlamShopu. 
Na głowie pojawiła się też nowa skrócona i ochłodzona fryzura spod rąk mojej ulubionej Alicji z salonu Hair Place w Gdańsku.

4. Jesienne czytanie

Kiedy przychodzi jesień lubię usiąść wygodnie w fotelu przy kubku gorącej herbaty z miodem lub kawy i poczytać sobie. W mojej biblioteczce cała masa nowości i bestsellerów. Bardzo też przypadły mi do gustu kulinarne zakładki, które stworzyła My Pink Plum. Co dokładnie we wrześniowej bibliotece oprócz katalogu Ikea 🙂 ?

– „Podróż w trzech smakach” L. Mosler to przepyszna opowieść o kobiecie, która odwiedziła 3 miasta: Berlin, Nowy York i Buenos Aiers, miała otworzyć restaurację, a zaczęła pisać artykuły kulinarne i prowadzić blog. Zdaje się na wiedzę taksówkarzy i w ten sposób trafia na dobre, lokalne jedzenie.

– „Hiszpania. Fiesta dobra na wszystko” M. Bernatowicz to szczera, autorska opowieść o  Hiszpanii, która zaskoczy Was swoją różnorodnością. To trochę taki autorski przewodnik po historii, kulturze i gastronomii hiszpańskiej.

– „Elementarz stylu” K. Tusk to książka, której nie trzeba przedstawiać, a mi wciąż brakowało jej w kolekcji. Elegancja i klasyka jest zawsze w modzie, więc mam zamiar się podszkolić jako typowa sroka, która lubi kolor i błysk. Kasia wydała teraz drugą książkę, tym razem o fotografii, którą również muszę mieć w swoich zbiorach.

– „Projekt zdrowie. Szwedzki poradnik inteligenta” J. Sundberg, A.Handsen to kolejna książka o skandynawskiej mentalności, która jest tak różna od polskiej. Autorzy-naukowcy obalają wiele mitów, opierają się na doświadczeniach milionów osób i podadzą sekret jak wyprodukować szczęście.

– „Zioła dla smaku, zdrowia i urody” M. Kaczmarek pomaga odkryć potencjał ziół z własnego ogrodu. Znajdziecie tu przepisy pomocne przy różnych chorobach, ale także przepisy na domowe, ziołowe kosmetyki.

– „Sfejsowani” S.E. Flores czyli o tym jak media społecznościowe wpływają na nasze emocje, relacje z innymi i życie. Dr Flores psycholog kliniczny przez kilka lat prowadziła wywiady z setkami ludzi na temat użytkowania social mediów i dzięki temu powstała ta książka. Dzięki przytoczonym zdaniom zwykłych osób ta książka mocno uderza, warto się potem przyjrzeć samemu sobie czy aby na pewno nie jesteśmy uzależnieni.

– „Magia sprzątania” M. Kondo to już kultowa publikacja-poradnik, która mówi jak poradzić sobie z bałaganem. Już po przeczytaniu pierwszego rozdziału poszłam posprzątać graty z regału, więc chyba działa :).

– „Rzecz o ptakach” N. Strycker autor twierdzi, że badając ptaki dowiadujemy się czegoś o sobie, bo postrzegamy je przez pryzmat własnych uwarunkowań. Jako biologa ciekawi mnie ta książka, ma piękną okładkę, ale brakuje mi fotografii w środku.

– „Bzdiety. Czego nie powie Ci dietetyk.” T. Mann autorka twierdzi, że diety nie działają, a nawet szkodzą, ale podpowie Ci jak zmienić życie na lepsze dzięki swojej strategii i prostym przyzwyczajeniom. Dla mnie nic nowego, ale jeśli szukacie nowej diety to może warto sięgnąć po tą publikację. 

5. Wakacyjna fotoksiążka

We wrześniu już tęsknie za lipcowym urlopem w gorących, greckich klimatach, dlatego przygotowałam sobie fotoksiążkę z wakacji. Tym samym tworząc ją i wybierając zdjęcia znowu mogłam przenieść się w słoneczne lato. W zeszłym roku też przygotowałam sobie taką książkę i jest to cudowna pamiątka. 
Zapraszam Was też do wpisów z działu – podróże.


6. Muzyka

Ostatnio z mojego laptopa wciąż wydobywają się dźwięki tych samych piosenek.To moi muzyczni ulubieńcy września, czyli teraz soliści, a kiedyś ekipa One Direction.


A co Was zainspirowało we wrześniu? 

Sami wiecie jak to z tą pogodą w Polsce bywa… Hotel Szafir w Jastrzębiej Górze na tyle mi się spodobał, że postanowiłam Wam napisać, co możecie w nim robić nawet jeśli trafi się Wam deszcz albo kiedy przyjedziecie do niego np. jesienią. Wbrew pozorom hotel oferuje naprawdę wiele atrakcji dla dorosłych. Co możecie robić w Hotelu Szafir jak przyjedziecie wypocząć we dwoje? 
Przejrzyjcie jednak też najpierw moje wpisy:

Hej! Na Instagramie (obserwuj mnie) zapytałam Was czy chcecie poznać moje ulubione kosmetyki 2018 roku i większość z Was była zainteresowana, dlatego powstał ten wpis. Jest on uzupełnieniem ulubieńców miesiąca (klik). Jak każda kobieta kocham kosmetyki, a w minionym roku w moje ręce trafiły naprawdę świetne produkty! Zapraszam wszystkie kobietki do przeczytania wpisu.